Opracowanie
Jan Budny
Barbara Drogowska
| Feliks Adamski urodził się dnia 17 kwietnia 1903 roku w Chrząstowie. Jego rodzicami byli pochodzący z Bąbolina Szczepan i rodowita jaksiczanka Mazurkówna. Najmłodsze lata upływały małemu Feliksowi nie tylko na dziecięcych zabawach, gdyż jego rodzice mieli niewielkie gospodarstwo rolne, przy prowadzeniu syn z pewnością pomagał. Ponadto w latach 1909-1916 uczęszczał do 7-klasowej szkoły powszechnej w Gniewkowie. Wiedza tam zdobyta w niedalekiej przyszłości miała okazać się w niezwykle przydatną, o tym jednak nasz bohater nie mógł wtedy wiedzieć. Mimo iż w roku wybuchu I wojny światowej liczył sobie zaledwie 11 wiosen, czas okrutnej historii XX wieku uwikłał go w swoje krwawe wydarzenia. Co prawda działania zbrojne nie toczyły się w bezpośrednim sąsiedztwie Gniewkowa i okolic, jednakże w miarę przedłużania się światowego konfliktu zbrojnego następowała ogólna radykalizacja nastrojów, a Polacy coraz częściej upominali się o swoje prawa. Dażenie narodowowyzwoleńcze, zwłaszcza na terenach wielkopolski, miały już długą tradycję, która była podtrzymywana zarówno w polskich organizacjach społeczno-politycznych, jak również w domach zwykłych obywateli, gdzie przekazywano ją z pokolenia na pokolenie. Realne możliwości wystąpienia przeciw władzy pruskiej pojawiły się jesienią 1918 roku w wyniku klęski wojennej Niemiec i trwającej tam rewolucji listopadowej. Inicjatorzy powstania wielkopolskiego zdawali sobie co prawda sprawę z siły pokonanych, ale nie rozbrojonych jeszcze Niemiec i jednoczesnej słabości narodu polskiego, jednakże osłabienie Niemiec chcieli wykorzystać do zorganizowania rodaków w celu zdobycia autonomii. W tych okolicznościach upatrywano szansy na oderwanie Wielkopolski od Prus i zjednoczenie jej z odradzającym się państwem polskim. Cel zamierzano osiągnąć przy pomocy państw zwycięskiej koalicji wojennej skupionej wokół Ententy. Część przyszłych powstańców, przede wszystkim młodzież ogarniętą płomieniem narodowo idei, nie popierała jednak tego planu i nie chcąc czekać na niepewne decyzje przywódców Ententy, parła do natychmiastowego zbrojnego rozprawienia się z zaborcą. W efekcie kilkunastu oficerów polskich, z Mieczysławem Paluchem na czele, utworzyło Tajny Sztab Wojskowy, który opracował plan powstania. Z czasem sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. 26 grudnia 1918 roku, z okazji przybycia Ignacego Paderewskiego, w Poznaniu zorganizowano wielką manifestację polską. Dzień później Niemcy odpowiedzieli kontrdemonstracją, doszło do wymiany pierwszych strzałów. Polacy dość szybko uspokoili sytuację, przejmując punkty strategiczne w mieście. Po trzech dniach walk kompletnie zaskoczonych Niemców pokonano i cały Poznań przeszedł przeszedł we władanie powstańców. Na wieść o poznańskich wydarzeniach za broń masowo chwytali Polacy w ośrodkach prowincjonalnych. Na przestrzeni kilku dni, wykorzystując głównie element zaskoczenia, opanowano praktycznie bez strat kilka powiatów. Najcięższe walki toczyły się głównie o Inowrocław, Szubin i Chodzież. Właśnie w nich brał udział nasz bohater, który dokładnie 5 stycznia 1919 roku, wraz z dwójką braci - Witoldem i Antonim - jako niespełna 16-to latek wstąpił ochotniczo w szeregi oddziałów powstańczych w Inowrocławiu. Z bronią w ręku uczestniczył w walkach między innymi o pocztę, koszary wojskowe i dworzec kolejowy. Później na froncie kujawskim i bydgoskim pod dowództwem porucznika Izydora Włodarka walczył o takie miejscowości, jak Tarkowo, Złotniki Kujawskie, Jezioro, Antonowo oraz na innych odcinkach. Do działalności kombatanckiej zaliczono mu udział w Powstaniu Wielkopolskim w okresie od 5 stycznia 1919 roku do 18 lutego tego samego roku. Nie udało mu się zbyt długo ukrywać swego młodego wieku, w związku z czym 26 marca 1920 roku, jako jeszcze niepoborowy, został zwolniony z wojska. Podczas trwania styczniowych walk powstańczych, w Gniewkowie odbyła się manifestacja na cześć Ignacego Paderewskiego, w której uczestniczyło ponad dwa tysiące mieszkańców miasta i okolicy. Pochód zakończył się na tutejszym rynku wiecem poparcia dla walczących partyzantów. Choć wielu gniewkowian przedarło się do oddziałów partyzanckich i wzięło czynny udział w starciach z Niemcami, powstanie nie dotarło do samego miasta, obsadzonego przez silny oddział Grenzchutzu i zatrzymało się niedaleko jego granic. Dopiero 17 stycznia 1920 roku, po krótkiej potyczce z uzbrojonymi przeciwnikami, od strony Inowrocławia do Gniewkowa wkroczyły polskiego pułku toruńskiego. Serdecznie witani przez mieszkańców żołnierze, zgodnie z postanowieniami traktatu wersalskiego, przejęli polskie ziemię z rąk zaborcy.
Po powrocie do domu Feliks Adamski bynajmniej nie próżnował. Przez kilka sezonów zimą pracował w wierzchosławickiej cukrowni, latem zaś w rodzinnym gospodarstwie oraz w cegielni Chrząstowie. Już po wyzwoleniu miasta, w latach 1921-24 związany był z młynem parowym braci Hirsch w Gniewkowie, gdzie odbywał praktykę zbożowo-młynarską.
Pod koniec lat 20-tych Feliks spotkać musiał swą przyszłą małżonkę. Cecylia Nowakówna, urodzona 13 czerwca 1906 roku w Dakowach Mokrych, powiat Grodzisk, była córką sekretarza budowlanego i asysty miejskiego Michała oraz Matyldy Wesołkówny z Inowrocławia. Młodzi poznali się zapewne na stancji u państwa Męclewskich, gdzie wynajmowali pokoje. 25 października 1930 roku ich związek został zalegalizowany w Urzędzie Stanu Cywilnego, trzy dni później wzajemną dozgonną miłość przysięgali sobie w kościele Zwiastowania Najświętszej Marii Panny w Inowrocławiu.
|
Cecylia od 1931 roku pracowała jako nauczycielka w SP nr 1, Feliks natomiast w latach 30-tych przeniósł się od braci Hirsch do młyna pana Foltynowicza i do 1939 roku pracował w swoim zawodzie. Krótko przed druga wojną światowa był akwizytorem zbożowym w firmie "Józef Atlas i syn" ze Służewa. W tym również czasie w rodzinie Adamskich pojawiło się potomstwo - dwóch synów: Bogusław Jerzy, urodzony 15 października 1933 oraz Andrzej Jan, urodzony 25 listopada 1938 roku. W okresie międzywojennym bohaterskie czyny Feliksa jako nastoletniego chłopca zaowocowały przyznaniem mu Brązowego Krzyża Zasługi, Medalu Niepodległości oraz Medalu za Wojnę 1918-1921. Na podstawie posiadanych informacji nie można jednoznacznie stwierdzić, czy brał on udział w Bitwie Warszawskiej, wiemy tylko, że w ostatnich latach życia Feliks Adamski wspominał w rozmowach z rodziną o swoim uczestnictwie w "Cudzie nad Wisłą".
|
Tuż przed rozpoczęciem światowego konfliktu zbrojnego, 28 maja 1939 roku na gniewkowskim rynku miało miejsce odsłonięcie pomnika ku czci zabitego przez Grenzchutz 17 stycznia 1920 roku Powstańca, ochotnika 18 Pułku Ułanów Pomorskich, plutonowego Gerharda Pająkowskiego. Pomnik, wykonany z szarego granitu, składał się z trzech części - podstawy, czworoboku z krawężnikami i węższego obelisku na nim. W górnej części wykuto stylizowanego orła, poniżej wypukły napis informujący o okolicznościach śmierci Powstańca.

|
Wśród znamienitych gości byli między innymi dowódca Armii "Pomorze", generał dywizji Władysław Bortnowski, który osobiście dokonał odsłonięcia pomnika, wicewojewoda toruński Zygmunt Szczepański, dowódca 4 Dywizji Piechoty z Torunia, generał brygady Mikołaj Bołtuć, prezes toruńskiego Koła Związku Podoficerów Rezerwy Antoni Kaczmarek oraz ówczesny burmistrz Gniewkowa - Pyka. Nie zabrakło honorowej kompani 59 Pułku Piechoty Wielkopolskiej z Inowrocławia, zwanego przez miejscową ludność "Pułkiem Dzieci Kujaw", 60-osobowej banderii konnej oraz wojskowej orkiestry dętej. Imponująco prezentowały się zwarte szeregi Powstańców Wielkopolskich i Związku Podoficerów Rezerwy, nad którymi górowały rozwinięte sztandary. Na uroczystości, która zgromadziła tłumy mieszkańców nie tylko Gniewkowa, ale również Inowrocławia i okolicznych wsi, a także delegacje z Bydgoszczy, Nakła, Wyrzyska i Mroczy, obecny był też Feliks Adamski.
Pomnikowi nie było jednak dane przetrwać zbyt długo. 7 września do miasta wkroczyły wojska niemieckie, rozpoczynając okres krwawej, trwajacej przeszło pięć lat okupacji. Kolejne dni stały pod znakiem aresztowań, deportacji i rozstrzeliwania mieszkańców. Szczegółów tych wydarzeń dowiadujemy się z "Ankiety dotyczącej przebiegu działań wojennych oraz okupacji niemieckiej", dokumentu sporządzonego 19 lipca 1946 roku przez burmistrza Nawrockiego. Czytamy tam między innymi: "Na początku okupacji zabrano jako zakładników około 40 poważniejszych obywateli, których trzymano w szkole przez kilkanaście dni. [...] W listopadzie 1939 r. zabrano dwóch księży (proboszcza i wikarego) i osadzono w Oranienburgu, gdzie proboszcz zmarł. Żydów tutejszych zamordowano w lesie koło Gniewkowa, żydówki wywieziono do obozów. [...] Na roboty przymusowe do Niemiec wywieziono kilkaset osób. Kilkadziesiąt rodzin, przeważnie zamożniejszych, wysiedlono gromadnie do Generalnej Guberni. Poza tym wyrzucono Polaków z większych mieszkań. [...] Wszystkie organizacje, stowarzyszenia itd. Rozwiązano bez wyjątku , zabierając niekryte jeszcze sztandary. [...] Kościół katolicki zamknięto w listopadzie 1939, urządzając w nim później magazyn zbożowy i materiałów wojskowych. Bożnicę zdewastowano i urządzono miejskie przedsiębiorstwo wyrobów cementowych. Krzyże i figury przydrożne niszczono, przymuszając do tych czynności po części Polaków. Zniszczono czytelnię ludową oraz bibliotekę szkolną".
Podobny los spotkał również pomnik ku czci bohaterskiego Powstańca. W tym czasie Feliks, który 24 sierpnia w ramach powszechnej mobilizacji został powołany na wojnę, w stopniu plutonowego zasilał szeregi najprawdopodobniej wspomnianego już 59 Pułku Piechoty dowodzonego przez Bolesława Mirgałowskiego, który wchodził w skład bydgoskiej 15 Dywizji Piechoty pod dowództwem generała brygady Zdzisława Przyjałkowskiego. W Wojsku Polskim Adamski służył w okresie od 24-tego sierpnia do 19-tego września, w ramach kompanii wrześniowej walczył pod Warszawą, głównie na terenie Puszczy Kampinoskiej, w okolicach Kutna i Sochaczewa. Był też uczestnikiem największej bitwy w czasie Wojny Obronnej Polski 1939, zwanej "Bitwą nad Bzurą" lub "Bitwą pod Kutnem". Na tych właśnie podwarszawskich terenach w dniu 19 września został trzykrotnie raniony. Jak sam wspominał później w swoim życiorysie, były to "postrzał uda lewego, przestrzał ramienia lewego i przestrzał stawu skokowego lewego z uszkodzeniem dolnego odcinka kości goleniowej". Wzięty do niemieckiej niewoli, do 27 listopada przebywał w polowym Szpitalu Polskich Jeńców Wojennych w Łodzi, gdzie szkolna znajomość niemieckiego uchroniła go przed utratą ranionej kończyny. W trakcie jednego z obchodów usłyszał bowiem, jak niemiecki lekarz wydaje decyzje o amputacji, poprosił go więc w jego ojczystym języku, by tego nie robił. Lekarz zainteresował się, skąd polski jeniec zna język wojennego przeciwnika i po krótkiej rozmowie postanowił podjąć leczenie nogi. Próba powiodła się, choć ze szpitala Feliks Adamski wrócił o kulach i już do końca swego życia nie rozstawał się z nieodłączną laską. W latach późniejszych zaś wskutek odniesionych ran uznany został inwalidą wojennym.
Dramatyczne doświadczenia początków niemieckiej okupacji stały się udziałem również żony Feliksa, Cecylii. Jak już wcześniej zostało wspomniane, była ona miejscową nauczycielką. Na podstawie Dziennika Urzędowego Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego wiemy, żezostała zatrudniona 1 września 1931 roku, od dnia 28 stycznia 1935 pracowała w Szkole Powszechnej nr 1, a z dniem 1 września 1936 przeniosła się do Szkoły Powszechnej nr 2. w praktyce zmiana ta oznaczała przejście z parteru na piętro tego samego budynku. Gdy po wejściu do miasta w 1939 roku wojsk nieprzyjaciela rozpoczęły się masowe aresztowania mieszkańców, byli oni osadzani w inowrocławskim więzieniu, a później tamże, bądź też w podgniewkowskich lasach, bezlitośnie mordowani. Jako że jednym z celów hitlerowskiego okupanta było wyniszczenie polskiej inteligenci, tragiczny ten los podzielili również gniewkowscy nauczyciele, w tym Cecylia Adamska. Po aresztowaniu zostali zmuszeni do pieszej wędrówki do inowrocławskiego więzienia, z którego, jak wiadomo, nie wszyscy wrócili. "Ankieta" burmistrza Nawrockiego podaje, że "nauczycielstwo zostało zabrane do więzienia w Inowrocławiu, gdzie po krótkim czasie kilku zwolniono, reszta zaś została zabita". Nad Cecylią jednak czuwała opatrzność i znalazła się ona w grupie uwolnionych szczęśliwców. Życie uratował jej były uczeń niemieckiego pochodzenia o nazwisku Frey, który pełnił funkcje strażnika więziennego. W trakcie sobotniego przeglądu rozpoznał w jednej z osadzonych swoją dawną nauczycielkę. Zapytany o nia przez przełożonego, odparł że to "dobra kobieta", wyrażając się o niej w samych superlatywach, co wpłynęło na decyzje o jej zwolnieniu.
W trakcie hitlerowskiej okupacji dom państwa Adamskich był wielokrotnie odwiedzany przez Gestapo i SS, co nie przeszkodziło im w działaniach na rzecz miejscowej ludności. Feliks aż do wyzwolenia zatrudniony był Niemieckiej Spółdzielni Rolniczej (Einferkauft GMBH) jako pracownik biurowy. Bardzo często pomagał on Polakom w pozyskiwaniu poza przydziałami różnych towarów (jak węgiel, drewno i tym podobne) z niemieckich limitów. Cecylia natomiast, narażając własne życie, zajmowała się tajnym nauczaniem, z tytułu czego uzyskała później prawa kombatanckie. Rodzina powiększyła się również o kolejne dziecko. Tym razem, dnia 5 listopada 1944 roku, urodziła się jedyna córka - Mirosława Kazimiera.
Wolność dla Gniewkowa przyszła wraz z oddziałami Armii Czerwonej, które dnia 21 stycznia 1945 roku bez walki zajęły miasto. W ciągu pierwszych miesięcy po wyzwoleniu władze w Gniewkowie sprawowała radziecka komendantura z majorem Serokinem na czele. Jednocześnie przystąpiono do tworzenia organów władzy. Już pierwszego dnia wolności, na popołudniowym wiecu mieszkańcy miasta wybrali pierwszego powojennego burmistrza Gniewkowa. Został nim Feliks Adamski, który początkowo pełnił funkcję przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego. Przed burmistrzem-elektem, a później również przed powołaną 10 marca Radą Narodową stały niezwykle poważne zadania. Priorytetem było zabezpieczenie dostaw artykułów żywnościowych, dlatego w pierwszej kolejności utworzono Komisję Żywnościową, która do września 1945 troszczyła się o zaopatrzenie ludności w produkty spożywcze. Ówczesny burmistrz w jednodniówce "700 lat Gniewkowa" z września 1968 roku tak wspomina owe trudne i jakże istotne dla przyszłości miasta dni: "Do najważniejszych zadań nowych władz należało zorganizowanie w mieście aparatu administracyjnego, zapewnienie opieki nad rannymi żołnierzami radzieckimi oraz należyte zaopatrzenie w żywność wojska i ludności. Wraz z nowo powstałym PCK zorganizowaliśmy transport rannych żołnierzy do szpitala w Inowrocławiu. Przystąpiliśmy także do uruchomienia rzeźni, piekarni i masarni. Na szczęście miasto nie ucierpiało podczas wojny i wszystkie urządzenia udało się dość szybko doprowadzić do użytku. Nieco gorzej było tylko ze zorganizowaniem pierwszych dostaw zboża i bydła, po które trzeba było wysyłać przedstawicieli nowej władzy na wieś. Dzięki ich staraniom udało się jednak zapewnić ciągłosć zaopatrzenia i pod koniec stycznia miasto miało już zapewnione regularne dostawy żywności. Duża w tym zasługa moich ówczesnych współpracowników oraz wielu obywateli miasta, którzy samorzutnie pomagali nowym władzom. Nie sposób także nie wspomnieć o wydatnej pomocy, jaką okazała nam Armia Radziecka, a zwłaszcza komendant wojenny miasta mjr. Serokin". Dzięki staraniom nowych władz między innymi już pod koniec lutego 1945 częściowo uruchomiono szkołę podstawową. Zaszczytną funkcję włodarza miasta Feliks Adamski pełnił zaledwie przez dziewięć tygodni, po czym, ze względu na bezpartyjność, musiał z niej zrezygnować, nie sposób jednak zaprzeczyć stwierdzeniu, że to właśnie na nim spoczywała największa odpowiedzialność za powojenne losy Gniewkowa, a ze swoich zadań wywiązał się znakomicie.
Po wypełnieniu historycznej w dziejach miasta roli, były burmistrz wrócił do pracy w swoim wyuczonym zawodzie zbożowca. Początkowo, z uwagi na jego dobre rozeznanie w dziedzinie technologii przemiału zboża, przez krótki czas kierował młynem Hirschów. Pod koniec lat 50-tych budynek przejęła Stacja Hodowli Roślin w Wierzchosławicach, wytwarzając tam na własne potrzeby mieszanki paszowe. W latach 70-tych nieczynny już młyn rozebrano, a w późniejszym czasie na jego miejscu urządzono targowisko miejskie. Gdy Adamski zakończył prace w młynie braci Hirsch, założył spółkę z Franciszkiem Pawelskim, by wspólnie prowadzić magazyn zbóż i nasion w budynku pod numerem 1 przy miejscowym rynku. Firma zajmowała się głównie skupem, składowaniem i sprzedażą zbóż podstawowych, jak również nasion roślin pastewnych. Trzykondygnacyjna budowla, w której mieściło się przedsiębiorstwo, specjalnie przystosowana do celów magazynowych, w okresie międzywojennym była siedziba kaszarni i rozlewni piwa. Na początku lat 50-tych budynek przejęła Gminna Spółdzielnia "Samopomoc Chłopska", urządzając w nim magazyn rozdzielczy artykułów spożywczych, rozszerzając z czasem asortyment o wełnę, skóry i inne produkty. W latach 90-tych obiekt rozebrano. Nim jednak z budynku zaczęła korzystać Gminna Spółdzielnia, Feliks Adamski, w międzyczasie uhonorowany Odznaką Grunwaldzką Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego 1947 roku, rozpoczął pracę w miejscowych Zakładach Bednarskich. Jak sam podaje w deklaracji członkowskiej Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, miało to miejsce w 1949 roku, choć inne źródła wspominaja o dacie 1952. Nowy zakład pracy pobudowano przy ulicy Inowrocławskiej, likwidując dotychczas istniejący poniemiecki warsztat tej branży przy ulicy Toruńskiej, rozszerzając przy okazji wielkość i asortyment produkcji. Podstawowym wyrobem były różnego rodzaju beczki o przeznaczeniu głównie spożywczym. W początkowym okresie działalności zatrudnienie znalazło tutaj około 80 osób. Odpowiedzialne stanowisko kierownika firmy powierzono właśnie Adamskiemu, przede wszystkim przez wzgląd na duże uznanie i szacunek, jakim cieszył się on wśród załogi, która uważała go za dobrego organizatora pracy. W 1956 roku zakład przejęła Bydgoska Fabryka Mebli, jednak kilka lat wcześniej kierownik firmy, ze względów czysto politycznych, został zmuszony do rezygnacji z zajmowanego stanowiska. Mimo iż Feliks Adamski całe życie był bezpartyjny, jak widać polityka już drugi raz w znaczący sposób bezpośrednio wpłynęła na jego losy. Po śmierci Józefa Stalina 5 marca 1953 roku, we wszystkich miejscach wystawiono podobizny wodza przepasane żałobnym kirem. W gniewkowskich Zakładach Bednarskich ktoś uderzył w portret ostrym narzędziem, powodując jego przedarcie. Pewien "życzliwy" pracownik doniósł o tym fakcie Urzędowi Bezpieczeństwa, na pojawienie się jego przedstawicieli przy ulicy Inowrocławskiej nie trzeba było długo czekać. Odpowiedzialnością i konsekwencjami całego zajścia obarczono oczywiście kierownika placówki. Tym właśnie sposobem nasz bohater trafił do Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska". Swoją w tym miejscu karierę zaczął od stanowiska referenta ekonomicznego do spraw skupu, innymi więc słowy początkowo był jednym z szeregowych pracowników biurowych. Jednak dzięki dobrej opinii, jaką cieszył się wśród ludności Gniewkowa i okolic, w 1954 roku na walnym zgromadzeniu został przez rolników wybrany wiceprezesem Zarządu Gminnej Spółdzielni do spraw skupu, którą to funkcje sprawował przez szereg lat, mimo osiągnięcia międzyczasie wieku emerytalnego. Na zasłużoną emeryturę przeszedł dopiero w 1969 r.
Jego patriotyzm, któremu niejednokrotnie w ciągu swego życia dawał wyraz, jak również odpowiedzialności za losy społeczności lokalnej nie pozwoliły mu skupiać się na pracy zawodowej. Był miedzy innymi długoletnim radnym powiatowym, na przestrzeni kilku kadencji zasiadał też w radzie miejskiej, z pewnością jednak sprawy naszej "Małej Ojczyzny" zawsze były dla niego najważniejsze, wszak poświęcił im całe życie. Możemy jedynie snuć domysły odnośnie tej kwestii na podstawie posiadanych danych o pracach Miejskiej Rady Narodowej w tym okresie dziejów Gniewkowa. I tak na przykład dnia 16 czerwca 1950 roku MRN, która na podstawie ustawy o terenowych organach jednolitej władzy państwowej stała się wyłącznym organem administracji państwowej w mieście, podczas uroczystej sesji uchwaliła dość ambitny projekt Planu 6-cio letniego. W myśl jego postanowień przewidywano między innymi wydatny rozwój budownictwa mieszkaniowego. Niestety, założeń nie udało się wprowadzić w życie, głównie przez wzgląd na ograniczone możliwości finansowe. Faktem jest jednak, że w pierwszych latach realizacji planu nastąpił znaczny rozwój gospodarczy miasta. Natomiast kilkanaście lat później, w okolicach roku 1964, tutejsi rajcy zajęli się przygotowaniami do obchodów 700-lecia nadania praw miejskich dla Gniewkowa. W ramach czynu społecznego zmodernizowano rynek, w następnej kolejności odnowiono miejscowe ulice, z których niemal zupełnie zniknął bruk - założono krawężniki, na chodnikach położono płytki, na jezdniach zaś asfalt. Wykonano też place dla dzieci, skwery i zieleńce, pojawiły się także nowe, kolorowe elewacje budynków oraz nowoczesne, jarzeniowe i rtęciowe lampy uliczne. Wybudowano świetlice w szkole numer 1, przebudowano i zmodernizowano również Dom Kultury oraz Park Zjednoczenia (znajdował się przy ul. Toruńskiej). 1 września 1965 odsłonięto pomnik poświęcony pamięci miejsca masowych kaźni w podgniewkowskich lesie. Feliks Adamski sprawował również funkcję przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Kasy Oszczędnościowej w Inowrocławiu.
| Był także honorowym prezesem koła kombatantów ówczesnego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację w Gniewkowie. Bezpośrednio po wyzwoleniu miasta, dokładnie 16 lipca 1945 roku, nastąpiło reaktywowanie Ochotniczej Straży Pożarnej, a pracy mającej na celu zapewnienie jak najszybszego rozwoju jednostki ofiarnie przewodził druh Adamski, który był jej członkiem jeszcze przed wojna. Liczne zasługi nie pozostały niezauważone, lista otrzymanych przez niego odznaczeń powiększyła się w 1957 roku o przyznany przez Radę Państwa Wielkopolski Krzyż Powstańczy, a w 1966 o odznakę Tysiąclecia Ogólnopolskiego Frontu Jedności Narodu. Natomiast w trakcie obchodów Dni Gniewkowa w 1968 roku uhonorowano go Medalem Pamiątkowym 700-lecia nadania praw miejskich "Za wybitne zasługi oraz ofiarną pracę włożona dla rozwoju miasta". Pod dokumentem potwierdzającym ten fakt widnieje podpis ówczesnego przewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej, Mieczysława Komosińskiego.
| W uroczystościach brali udział goście z Warszawy, Bydgoszczy i Inowrocławia. Ministerstwo Obrony Narodowej reprezentował generał brygady Zdzisław Szydłowski, zaś przedstawicielami Prezydium Wojewódzkiej i Powiatowej Rady Narodowej byli Aleksander Schmidt oraz Marian Karwasiński.za całokształt prac społecznych przeprowadzonych przez zakłady pracy i miejscową ludność miasto otrzymało medal "Za szczególne zasługi dla województwa bydgoskiego". Feliks Adamski znany był również z tego, że chętnie dzielił się wspomnieniami ze swego pełnego wrażeń życia, wygłaszając przy okazji różnych uroczystości publiczne gawędy, kierowane głównie do młodych obywateli miasta. Często czynił to na prośbę harcerzy, a jako że jego życiorys obfitował w wiele dramatycznych wydarzeń i był ściśle związany z najnowszą historią miasta, młodzież zawsze słuchała jego słów z ogromnym zainteresowaniem.
|
Cecylia Adamska natomiast w nowej, powojennej rzeczywistości nadal zajmowała się pracą pedagogiczną. Spod jej czujnego nauczycielskiego oka wyszło wiele pokoleń młodych ludzi. Prowadziła również chór, który osiągał znaczne sukcesy, zdobył liczne nagrody i był powszechnie znany w regionie. W swoim zawodzie pracowała do końca lat 50-tych. Przez wszystkie te lata państwo Adamscy mieszkali w Gniewkowie, z czego w okresie od 3 października 1930 do 16 lutego 1965 roku w domu przy ulicy Pająkowskiego 11 pod numerem drugim, później zmienili adres na Pająkowskiego 5/5, wreszcie 15 sierpnia 1970 r. pożegnali się na zawsze ze swoim ukochanym miastem i wyprowadzili się do córki do Bydgoszczy, gdzie spędzili resztę swego życia.
Feliks zmarł 15 września 1995, jego małżonka zaś 15 maja następnego roku. Uroczystości pogrzebowe odbyły się odpowiednio 18 września o godzinie 12:15 oraz 17 maja punktualnie o 10-tej. Oboje spoczywają na cmentarzu komunalnym przy ulicy Wiślanej w Bydgoszczy.
Obecnie żadne z dzieci państwa Adamskich nie mieszka w Gniewkowie. Najstarszy syn Bogusław przeszło pięćdziesiąt lat temu przeniósł się do Żnina. Przez 20 lat swego życia zawodowo pracował w szkolnictwie, później był starszym instruktorem obrotu rolnego w Powiatowym Związku Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska". Od 1990 roku jest na emeryturze, ma trójkę dzieci, jego żona to emerytowana nauczycielka. Andrzej od początku lat 60-tych mieszka w Poznaniu. Wykonuje zawód prawnika, do 2004 roku pracował w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, jego żona jest geodetką, mają dwójkę dzieci. Najmłodsza latorośl, córka Mirosława, ma wykształcenie muzyczne. Podobnie jak starszy brat Andrzej ma dwójkę dzieci, mieszka w Bydgoszczy.
|
Zarówno Feliks, jak i Cecylia Adamscy trwale zapisali się w pamięci gniewkowian. We wspomnieniach ludzi, którzy znali ich osobiście zarówno na gruncie prywatnym, jak i zawodowym, jawią się jako postacie zasłużone i warte zapamiętania ze względu na niezaprzeczalną rolę, jaką odegrali w dziejach miasta. Najczęściej padającym pod ich adresem słowem jest "szacunek". Jednocześnie wszyscy podkreślają, że oboje byli nad wyraz sympatyczni, pogodni, otwarci i zawsze gotowi, by służyć pomocą. Jednym słowem - normalni, choć absolutnie niezwyczajni, ludzie.
Niniejsze wydawnictwo nie rości sobie prawa do roli pracy naukowej, publikacja ta, dokonana w oparciu o dostępne na dzień dzisiejszy materiały, ma bowiem charakter wspomnieniowy i stanowi niejako dopełnienie działań podjętych dla upamiętnienia tej znakomitej osobowości.
Bibliografia:
"700 lat Gniewkowa", jednodniówka pod red. Janusza Brodzińskiego, Gniewkowo 1968.
"Gniewkorama". Gazeta lokalna miasta i Gminy Gniewkowo, Gniewkowo 2004 nr 6/130.
Guldon Zenon, Wajda Kazimierz, Zarys dziejów Gniewkowa, Bydgoszcz 1970.
<>Historia. Encyklopedia szkolna, praca zbiorowa, Warszawa 1995
Kronika XX wieku, praca zbiorowa pod red. Mariana B. Michalika, Warszawa 1991.
Radecki Marian, Gniewkowo 1268-1990, Wrocław 1993
Szkoła Podstawowa nr 1 im Ludowego Wojska Polskiego w Gniewkowie (zarys dziejów 1920-1990), praca zbiorowa pod red. Jakuba Sekulskiego, Toruń 1990. |