Opracowanie:
Jerzy Ratajczak Jan Woźniak
Prawie każdy z nas poproszony o wymienienie kilku dyscyplin sportowych wyrzuci jednym tchem: piłka nożna, żużel, boks, lekka atletyka i może jeszcze kilka innych. Jednak za pewne prawie nikt nie pomyśli o ... biegach na orientację. Konkurencja ta nie ma w Polsce tylu zwolenników co wymienione wcześniej. Największą popularnością cieszy się w Skandynawii i u naszych południowych sąsiadów - Czechów. Bieg na orientację jest nadal w Polsce mało znany, a powinien rozwijać się coraz bardziej, bo w żadnej innej konkurencji sportowej zawodnik nie obcuje tak blisko z przyrodą. Zawody polegają na tym , by jak najszybciej pokonać terenową trasę, biegnąc od punktu do punktu, w których na karcie startowej potwierdza się swoja obecność. Wydawałoby się, że to nic prostszego, a jednak zawodnika czekają na trasie liczne niespodzianki i utrudnienia. Dopiero kilkadziesiąt metrów po wyruszeniu na trasę, w wyznaczonym punkcie zwanym startem, otrzymuje on mapę z wyznaczoną trasą i punktami kontrolnymi. Widzi ją po raz pierwszy i musi błyskawicznie zgrać ją z kompasem, wyznaczyć właściwy azymut i biec po lesie, zagajnikach, polach i dróżkach w poszukiwaniu kontrolnych miejsc oznaczonych tzw. lampionami. Wymaga to dobrej kondycji, doskonałej umiejętności odczytywania mapy i umiejętności podejmowania samodzielnych decyzji. Dobry zawodnik musi poradzić sobie w przypadku błądzenia, co często zdarza się na zawodach. Punkty kontrolne zgodnie z regulaminem widoczne są z pewnej odległości.
|