| Zapisane na kartach historii regionalnej... |
| |
Powierzając się lekturze książki Mirosława Pietrzyka, zatytułowanej Wybrane postawy oporu kobiet wobec systemu władzy w latach 1945 – 1957 w Inowrocławiu i na terenie Kujaw Zachodnich, natknąłem się na łamach rozdziału Ziemianki, na ciekawą historię, związaną z parcelacją majątku Murzynko, znajdującego się w gminie Gniewkowo. Sytuacja jaka nastała po II wojnie światowej, nazywana powszechnie "nową rzeczywistością" dla rodzin ziemiańskich nie była łatwa. Przeprowadzona reforma rolna w znacznej mierze pozbawiła je ziemi i posiadanych nieruchomości, na skutek czego wywłaszczono kilkanaście tysięcy ziemian. W powiecie inowrocławskim sytuacja ta dotknęła Wichlińskich z Tuczna, Ponińskich z Kościelca Kujawskiego, Zanieckich z Łąkocina, wreszcie Dąbskich z pobliskiego nam Murzynka, których sytuację pragnę w niniejszym artykule nakreślić.
Majątek, o którym mowa, należał do hrabiostwa Dąbskich, którym niestety nie udało się przeżyć kataklizmu II wojny światowej. Po śmierci rodziców administrowaniem majątku zajęły się dzieci – najstarsza z córek, Hanna oraz jej brat Janusz. Wydarzenia, które potoczyły się w niedalekim czasie związane były z parcelacją owego majątku. Z tej oto przyczyny, że w dostarczonych władzom danych pojawiły się rozbieżności, dotyczące powierzchni majątku, władze nie wyraziły zgody na jego parcelację. Stało się to zarzewiem do konfliktu, który nastał między mieszkańcami wsi Murzynko a Dąbskimi. Warto podkreślić, że mieszkańcom Murzynka przewodził były włodarz majątku Dąbskich – Andrzejewski. Przedmiotem konfliktu było powiadomienie władz w stolicy o tym, że majątek Dąbskich przekracza 100 hektarów powierzchni, zgodnie z czym, powinien ulec on parcelacji. Zawiadomienie to, dokonane przez wspomnianą wyżej grupę mieszkańców dowiodło, że były to dane sprzeczne z tymi, które podawali Dąbscy, a które znajdowały się w księgach katastralnych. Najbardziej burzliwe wydarzenia rozegrały się w dniu 17. kwietnia 1946 roku, kiedy to część mieszkańców Murzynka wraz z pracownikami, zatrudnionymi w majątku Dąbskich dopuściła się samowolnego przejęcia ziemi oraz znajdującego się w majątku inwentarza żywego i martwego. Wydarzenia te stały się nawet przedmiotem interpelacji poselskiej z ramienia PPR, która była rozpatrywana na posiedzeniu Rady Ministrów w dniu 18. lipca 1946 roku i odbiła się głośnym echem. Ostatecznie podjęto decyzję o parcelacji niniejszego majątku, uznając, że jego powierzchnia wynosi 103 ha, a nie jak podawał wcześniej Janusz Dąbski – 99, 5 ha. Głos w tej sprawie zabrał również Stanisław Mikołajczyk – ówczesny Minister Rolnictwa i Reform Rolnych, aczkolwiek, pomimo wyrażonego przez niego sprzeciwu parcelację jednak przeprowadzono. Bieg zdarzeń spowodował, że jedna z sióstr Dąbskich – w świetle publikacji Mirosława Pietrzyka – najprawdopodobniej Hanna, nie chcąc dopuścić do oddania konia, uderzyła jednego z miejscowych chłopów, co z kolei odbiło się szerokim echem w prasie lokalnej. Również sam Janusz Dąbski zwalczany był przez miejscowe władze, za ostre i publiczne krytykowanie Polskiej Partii Robotniczej. Partyjna prasa uporczywie nazywała Dąbskiego hrabią, a ten z kolei stanowił przedmiot donosów, kierowanych pod adresem Komitetu Miejskiego PPR w Gniewkowie, Komitetu Wojewódzkiego PPR w Bydgoszczy oraz Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Inowrocławiu, co znaczyło się w latach 1945/46. Konfidenci wrogo nastawieni do hrabiego, w rozmaity sposób opisywali jego publiczne wypowiedzi, podburzające chłopów, choćby na jednym z zebrań Stronnictwa Ludowego 20. października 1945 roku. W następstwie tych działań Janusz Dąbski został usunięty z Zarządu Powiatowego PSL, a następnie zobligowany do opuszczenia rodzinnej wsi. Wydano również zakaz zbliżania się Dąbskiego do terytorium Murzynka wpromieniu stu kilometrów. Chcąc dowiedzieć się, jak dalej potoczyły się losy rodziny Dąbskich, autor wspomnianej publikacji nakreśla prawdopodobieństwo wyemigrowania sióstr do Warszawy, gdzie miały dalszą rodzinę. W świetle relacji Marty Andrzejewskiej – żony owego włodarza, który stanął na czele buntu wymierzonego przeciw Dąbskim wynika, że na Zjeździe Ligi Kobiet w Warszawie kobieta spotkała Hannę. Co więcej, stwierdziła nawet – cytując za Pietrzykiem – że tu jest hrabianka między nami, na które to słowa Dąbska miała nie zareagować, ale jak stwierdza Marta Andrzejewska, Hanna więcej nie pojawiła się już na obradach Ligi.
Jak więc widać, historia naszego regionu – miasta, gminy i najbliższej okolicy skrywa na kartach historii jeszcze wiele nieznanych nam dotąd tajemnic. Świadectwem tego jest między innymi przywołana w niniejszym artykule historia hrabiostwa Dąbskich z pobliskiego Murzynka. Warto więc zwrócić uwagę na wszystko, co nas otacza, pospacerować po zabytkach Gniewkowa i najbliższej okolicy, sięgnąć po literaturę... W ten sposób nie tylko rozbudzimy świadomość historyczną, ale poznamy bogactwo, jakie nieopodal nas ukrywa na kartach historii przeszłość naszego regionu.
Przemysław Fryza |
|