|
Stosunek chłopa do ziemi był przywiązany.
Obraz tego chłopa był bardzo nędznie odziany.
Zamożni chłopi nigdy nie wychodzili za mąż za biednych tylko za siebie.
Eliza Orzeszkowa pisała o chłopach w całości, jak leci bez ogródków.
Konopnicka bardzo teskniła za chłopami.
W "Weselu" panowie tańczyli z chłopami.
"Chłopi" są epopeją, która należy do grubych.
Jagna wyszła za Boryne, bo miał pasujące do niej morgi.
Gospodarz kupił koze razem ze swoją żoną, która dawała bardzo dużo mleka.
Obecnie nie ma już przywiązania do ziemi i chłop do południa może być nawet robotnikiem.
Chłopi byli biedni, bo nie mieli pieniedzy ani ziemi i tylko leżeli ugorem.
Chłop był brudny i nagi i nie bylo nikogo, kto by chłopa przytulił.
Dawniej chłop był bity przez panów, a teraz przez żonę.
Religijność chłopów wzrasta w zależności od pogody, zwłaszcza w czasie burzy.
Chłopi pracowali na pańskich polach od switu do rana.
Na chłopa padały ranne rosy i nie pytały, czy mu zimno.
Chłop strzelał, a Pan Bóg nosił te kule, gdzie mu sie żywnie podobało.
Nauczyciel namawia dzieci, by kupiły grupowe zdjęcie, które zrobił im na wycieczce szkolnej. - Pomyślcie tylko, jak miło będzie patrzeć na to zdjęcie za 30 lat i mówić: To Jurek, został adwokatem, a to Kasia, jest dziennikarką... Nagle gdzieś z ostatniej ławki odzywa się cichy głos: - A to nauczyciel, już dawno nie żyje...
Doktorant, doktor i profesor psychologii złapali złotą rybkę, która obiecała spełnić po jednym ich życzeniu w zamian za wolność. Doktorant: - Chcę być na Bahama i je dzić superszybką łodzią z fantastyczną dziewczyną bez stanika. Puff! Zniknął. Doktor: - Chcę być na Hawajach otoczony tancerkami hula. Puff! Zniknął. Profesor: - Ci dwaj mają być w laboratorium po lunchu...
Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie.
Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują go dwaj policjanci: - Dokumenty, proszę! Ksiądz im daje dokumenty. - Proszę otworzyć bagażnik! Ksiądz otwiera. - Co ksiądz wozi? - Boiler do zakrystii. - Hmm.. Niech Ksiądz jedzie. Po chwili, policjant pyta się kolegę: - Ty! co to jest boiler do zakrystii? A drugi: - Nie wiem, ale to ty chodziłes 2 lata na religię.
Wchodzi milicjant do biblioteki, a zdziwiona bibliotekarka pyta się: - Co, deszcz pada ?
W czasach, gdy mieliśmy jeszcze milicję, a nie policję, pewien milicjant przyniósł do domu wykrywacz kłamstw, który na wypowiedziane kłamstwo reagował dźwiękiem "Piiii!". W pewnym momencie do domu wbiega synek i mówi: - Dostałem dzisiaj piątke z matematyki! - Piiii! - reaguje wykrywacz. - No i czego kłamiesz szczeniaku! - krzyczy oburzona matka - Ja dostawałam w szkole same piątki. - Piiii! - No niech będzie - czwórki. - Piiii! - No dobra - trójki. - Piiii! - No cicho już, przynosiłam same dwóje - odpowiada zrezygnowna matka. A na to wyrywa się ojciec: - A jak ja chodziłem do szkoły.... - Piiii!
- Czym się różni nowa wersja programu od starej? - ??? - Tym, że poprawiono w niej stare błędy i zrobiono nowe...
Inżynierowie: mechanik, chemik i informatyk jadą jednym samochodem. Nagle silnik prycha, buczy, silnik gaśnie, auto staje. - To coś z silnikiem - mówi mechanik, - Myślę, że paliwo jest złej jakości - stwierdza chemik, - Wysiądźmy i wsiądźmy, może to pomoże - mówi informatyk.
Chirurg, inżynier budowlany i informatyk dyskutowali, jaki zawód był pierwszy na świecie. - Na początku był chirurg - mówi chirurg - dlatego, że z żebra mężczyzny została zrobiona kobieta, kto to mógł zrobić jak nie chirurg? - Nie, na początku był inżynier budowlany - mówi inżynier budowlany - przecież wcześniej był chaos i ktoś z tego chaosu zbudował świat, kto jak nie inżynier budowlany? - Zaraz zaraz - mówi informatyk - ale przecież ten chaos też ktoś musiał stworzyć!
- Czym się różni kobieta informatyk w spódnicy od kobiety informatyka w spodniach? - Czasem dostępu. - A czym się różni kobieta informatyk z obrączką na palcu od kobiety informatyka bez obrączki? - Prawami dostępu.
Imprezka. Kilku informatyków jak zwykle gada o komputerach, o soft'cie, dyskach, itp. Nagle jeden stwierdza, że to jest już nudne i mówi: - Panowie. Czy my musimy zawsze o kompach? Może pogadajmy trochę o czymś innym. Np. o dupach.... Chwila konsternacji. W końcu ktoś się odzywa: - Hmm... Mój komputer ostatnio jest do dupy.
Informatyk zabrał swojego syna do ZOO. Stoją przed wybiegiem dla pingwinów. - Popatrz synku, a to są żyjące na dalekim południu, na Antarktydzie, linuksy...
Dawno, dawno temu był sobie młody czlowiek, który obiecał sobie zostać wielkim pisarzem. Mówił: "Chcę pisać rzeczy, które będzie czytał cały świat, rzeczy, które poruszą ludzi aż do głębi, rzeczy, które będą sprawiały, że będą krzyczeć, płakać,zwijać się z bólu i wściekłosci!" Teraz pracuje on dla Microsoftu pisząc komunikaty o błędach.
|